• slide 1
  • slide 2
  • slide 3
 
3 września - Regaty w Wagabundzie
 
Autor: Władysław Kondej
 
Zapowiedź Regat:
 
I nic więcej nie powiem.
Jestem twardy i zdesperowany.
Wszystko co złe, to oczywiście nie ja.
Nie przyznaję się do zarzucanych ni czynów.
Proszę jednocześnie o najniższy wymiar kary.
Przed ścięciem zastrzegam sobie prawo do ostatniej woli.
 
Naprawdę się śpieszę.
 
Więc za Mickiewiczem:
 
Hej użyjmy żywota,
Wszak żyjem tylko raz
Niech że ta czara złota
nie próżno wabi nas.
 
Relacja z Regat:
 
Chłodny, ponury i bez treści.
Nad chmur kotarą słońce śni.
Nastrój nostalgii szarpie myśli,
lecz regat czar rozgoni sny.
 
,,Kolberga'' słodki sen kołysze.
Rzucamy cumy. Pora wstać.
Wciągamy żagle! Towarzysze!
Kurs na południe czas nam brać!
 
W leśnych ostępach, za trzcinami,
jest Wagabundów stary ród.
W herbie swym szczyci się widłami,
Grochówę ma co robi s----mak.
 
12-sta. Pierwszego czas wyścigu, więc... o 14-tej mamy START.
Znudzony wiatr już zewsząd wieje, jeśli już wieje. Istny czart.
Wydmuszki gdzieś już odfrunęły, z swych genakerów czerpiąc moc,
Nam jednak, jakoś się udało, zdobyć korzystny trzeci plac.
 
Wyścig kolejny. Znów wariuje. To stąd, to stamtąd, jeśli już.
To chce, to nie chce (jak dziewczyna), już prawie tak, a jednak... cóż.
Tym razem, było nieco gorzej, choć walczyliśmy niczym lwy.
Jest czwarte - cóż. My jednak wiemy, że spełnią się zwycięstwa sny.
 
W leśnych ostępach, za trzcinami,
gdzie Wagabundów dzielny ród,
pyszną grochówkę zajadamy
czekając, co nam powie brzuch.
 
Czas tam płynie swoim torem,
dzień podmienił się wieczorem,
sił nie mamy czekać już.
Odpływamy... cóż.
 
 

galeria