• slide 1
  • slide 2
  • slide 3
 

Ojczyzna może być z Nas dumna!!!
 
Mówię najzupełniej poważnie - bez ściemy.

Dla tych wszystkich, którzy z przyczyn obiektywnych i nieobiektywnych, dotrzeć nie zdołali oraz tych, którzy dotrzeć zdołali lecz rzeczywistość do nich jeszcze nie zdołała dotrzeć, postaram się w kilku krótkich, acz lapidarnych zwrotach, nakreślić teatr morskich działań wojennych, który rozegrał się pod wodzą kolegi Josefa (pisownia z czasów kultu jednostki) za sterem.


Sztuka w czterech aktach.

Aktorzy:
1. Josef K.- głos przy sterze - kapitan; na czele, choć na rufie,
2. Ania S. - głos przy lewym szocie foka oraz rola dodatkowa - arcymistrzyni fotografii komórkowej
3. Maja P. - głos na trapezie 1. na burcie nawietrznej oraz rola życiowa - matra, żona Boga czyli Bogini, matka Boginiątek
4. Monika G. - główne zasilanie jednostki (w ciepło, urok osobisty, placek); łapie słonce - fotowoltaik
5. Mieciu P. - nadzór nad częścią dziobową (spinaker, genia) oraz rola główna - BÓG KOMANDOR, mąż Boginii (w nawiasie i nawiasem - dla niewtajemniczonych -ale tego oczywiście głośno nie powiem, bo to ploty-  pilnuje Boginii, gdyż ta ,,leci na Stobika'', a ten jak mówi, ,,i tak ma dość swoich problemów'')
6. Antoni M. - głos łagodny, delikatny przy prawym szocie oraz Bóg-Komandor w stanie odpoczynku - ciało polityczno-doradcze - Jaruś
7. Łukasz R. - głos szarpiący, F-22 Raptor - przy szotach w czasie operacji specjalnych, i ten dzięki któremu nie musimy jeździć przed Teatr Wielki żeby mieć fotę z Pegazem
8. Rafał W. - głos przy korbie, pełna i perfekcyjna kontrola nad stawianiem spinakera od A do Y,  bo z tym Z bywa różnie...
9. Młody Kozi - głos na trapezie 2. na burcie nawietrznej - Przyszłość Narodu (jakiego? - do ustalenia)
10. Władek K. - skromny komentator - trapez 3. na burcie zawietrznej (dla zrównoważenia wysiłków osób balastujących na nawietrznej), spinaker.

Akt 1.
Wszyscy aktorzy (poza Antkiem) wchodzą na scenę - na pokład.
Rekwizyty zostają wniesione (napoje chłodzące, placek i Red Bull-e)

Akt 1. Scena 1.
Maja nie może zdecydować się, czy ma założyć gacie. Monika zdecydowanie odmawia, Ania nawet nie chce o tym słyszeć.

Ściema 2.
Maja po prośbach i namowach, decyduje się założyć... moje gacie. Zostaje mi pas biodrowy, ale lepsze to niż nic.

Ściema 3.
Msza przed bojem z ,,Telefonu pod Pegazem'' - ,,Jerzyk dzisiaj nie pije''.

Ściema 4.
Josef bierze działkę - Red Bulla - ,,Pali suka... Co?''
(Oj, nie mieliśmy lekko, a wspierał go mentalnie Jaruś, który to...., niby nic nie brał).


Akt 2.
Akcja toczy się u Rzemieślników.
Na pierwszym planie - styropianowe podium z pucharami i medalami dla zwycięzców. Lekko po prawej - namiot Komisji regatowej z ToiToi-ką w tle.
Oświetlenie jasne, pełne - słoneczne, pogoda piękna, bezwietrzna, wiatr z zachodu 1-3 st. Beauforta, burze w tle (ale to tylko w percepcji kapitana).

Akt 2. Ściema 1.
Kozi namierza na nabrzeżu - omawiany wcześniej w ,,Zawiadomieniu o regatach'',  balon stratosferyczny - jest dużawy - możemy nie trafić. Potrzebujemy wsparcia - posiłków.

Ściema 2
Kolberg cumuje przy pomoście.

Ściema 3.
Mieciu dostaje cynk. Alianci NA TO robią zrzut. Posiłki w drodze.

Ściema 4.
Zrzut trafił w cel. Dziesiąty członek załogi - Antek M. - admirał Nelson (jak zwykle świeży, pachnący i elegancki) jest już wśród nas.
Żaby przy pomoście zamilkły i uprzedzając prawdę historyczną same zwiały.na Elbę.

Ściema 5.
Zgłoszenie statku z najliczniejszą załogą, Zabrakło miejsca na karcie zgłoszeniowej i kartek żywnościowo-wyskokowych dla admirała Nelsona.
Twarde negocjacje trwają. Mamy tajny plan. Wysadzimy ToiToi-kę i weźmiemy  po północy, od północy klubowy kambuz szturmem.
Hasło: Nelson
Odzew: (W trakcie uzgodnień. Jak to u nas, jest 100 zdań i 2 pomysły, dotychczas nie ustaliliśmy który wybrać. Prosimy o dalsze koncepcje z merytorycznym uzasadnieniem. Najlepsze zostaną opublikowane i nagrodzone owacją na stojąco).

Akt 3.
START do 1. wyścigu

Akt 3. Ściema 1.
Sędzia regat - też Józef - próbuje zapanować nad czasem i dźwiękiem. Wszyscy jednak wiemy, że to temat nie do ogarnięcia gdyż szybkości rozchodzenia są różne.

Ściema 2.
,,Ogary poszły w las''...

Ściema 3
Jest sygnał startu - 8 sekund po czasie (stąd dopiero w scenie 3).
Nasz start był GENIAAAAALNY - uwzględniał triangulację, zakrzywienie czasoprzestrzeni oraz Sędziego Józefa. Wyszliśmy na 3. miejscu.
Kolega Bereś oczywiście miał falstart ... i to o całe 8 sekund. Jeszcze się ,,pluł'' nie wiedzieć czemu. Ale on, chyba się już niczego nie nauczy. Wszyscy lubimy chłopa i żal nam go niezmiernie, szczególnie kiedy bierze Konia Trojańskiego - Janka na pokład.

Ściema 4
Myszkujemy,  skutecznie chowając się przed wiatrem.

Ściema 5. Meta.
TAK! TAK! YES! JEST  ZWYCIĘSTWO zasłużone. Całe Rio zamarło... jak Kozi po fajce Grochola - wszyscy mają takie same trampki w gębie.
Nie oddaliśmy wywalczonego na starcie miejsca.


Akt 4.
START do 2. wyścigu.

Akt 4. Ściema 1
Znów walka trąbki i zegarka. (opóźnienie tylko 5 s.)

Ściema 2.
Nauczeni doświadczeniem pierwszego startu, wyciągamy szybko wnioski, wprowadzamy poprawni, nanosimy zmiany.
I ... STARTUJEMY, na szybkości. Ciężka praca popłaca. Po starcie jesteśmy  PIERWSI..... od końca.  Pamiętamy jednak, że ostatni będą pierwszymi. Ta starochrześciańska dewiza przyświeca nam, niczym godzina trzynasta za komunistycznej prohibicji. Rwiemy więc do przodu kulom się nie kłaniając. To tam, to tu, ktoś pada,  Przy eko-floksie przeciwnik stosuje piryt. Trup ściele się gęsto. My jednak prujemy fale ku wolności.

Ściema 3. META
Pragnienie, oraz chęć zwycięstwa, przynoszą efekty. !!! WYGRYWAMY !!!
Dwa jachty przed nami wyeliminujemy na lądzie.


Akt 5. (Proszę mi tutaj, scen nie robić, że koniec bliski!)

Piękne błękitne niebo, podniosły nastrój, biało-czerwona na najwyższym i mazurek.
Jego dźwięki kołyszą fale i poruszają licznie zebrane listowie publiczności na trybunach.

W punktacji medalowej zajmujemy 1. miejsce. Powinniśmy dostać 10 krążków, ale dali tylko trzy - bo zabrakło. Cóż Rio to biedny kraj. Rozumiemy. Następnym razem przywieziemy swoje krążki... i to złote, a nie brązowe (zresztą co to za kolor - brązowy, rozumiem błękitny). Dyplomy też sami sobie wypiszemy na miejscu z miejscem jedynym słusznym i sprawiedliwym.
 
Autor tekstu - Władysław Kondej.
 
 
Obszerna galeria zdjęć dostępna jest pod linkiem w zdjęciu na górze lub w menu "Galeria"
 

galeria